FANDOM


Kap
Panowała gęsta mgła, a miasto było jedną wielka ruiną. Pozostałości fabryk, wielkich katedr, ludzkie kości. Można było usłyszeć narastający szum. Jakby znikąd kapsuła desantowa uderzyła o ziemie, po chwili druga, trzecia, czwarta i piąta. Ładunki przy włazach wybuchły i klapy runęły na ziemię, a z nich wyszły wielkie sylwetki Mrocznych Anieli. Nadleciała kolejna kapsuła, nieco większa od innych, a z niej wyjechał razorback. Oddziały taktyczne rozeszły się kilkanaście metrów w trzech kierunkach zabezpieczając teren lądowania. W powietrzu było coś... niepokojącego, uczucie jakby miejsce było grobem tysięcy istot. Mroczne miejsce.

Zwiadowca Izajusz puścił rękę z poderżniętego gardła Mrocznego Eldara. Wsadził jego ciało w rów przysypując gruzem. Wsadził swój nóż z powrotem do pochwy i rozejrzał się po okolicy. W odległości kilku metrów było trzech innych zwiadowców czujnie przeczesującymi teren.Stali oni na bardzo wysokim wzgórzu na którym można było widzieć teren, mimo mgły, na jakieś 15 kilometrów. Izajusz wyczuł szum w swoim voxie, wziął go do ręki i przyłożył do skroni.

- Tu Śledczy Barakiel. Gdzie mamy się kierować? - głoś brzmiał tak jakby należał do jakiegoś umarlaka przez zniekształcenia voxu.

- Dwa kilometry na północ od waszej pozycji kieruje się oddział 40 Xenos z dwoma pojazdami antygrawitacyjnymi. - Zwrócił wzrok w inną stronę - Na północny-wschód znajduje się 30 innych, zapewne mają zamiar okrążyć nasze siły. - Sierżant wziął lornetkę i wyostrzył ją na maximum - Oraz w tym samym kierunku ditentyfikowałem wrogi obiekt latający.

Barakiel odłożył vox i dał rozkaz umiejscowienia dwóch oddziałów taktycznych na prawej flance, jednego od frontu, oraz z tyłu drużyny szturmowej. Razorback był w centrum.

- Naprzód! - rozkazał Gideon stojący obok Kapelana, a całą formacja powoli ruszyła. Szli tak przemierzajac zgliszcza miasta, powykręcane żelazne budowle, gruzy kamieni, wyglądało to jak po jakieś apokalipsie. Gdzie nie gdzie pod ruinami byli przykryci betonowymi płytami martwi Mroczni Eldarzy zabici przez zwiadowców. Po jakimś czasie marszu Gideon uniósł pionowo dłoń w pięści dając sygnał by się zatrzymać.

- Słyszysz to bracie?

Barakiel po momencie usłyszał daleki odgłos kroków, i dźwięk pojazdu antygrawitacyjnego. Ogłoś był coraz silniejszy.

W voxie było słychać szmer.

- Są tuż przy was!! - był to głos Izjasza.

Ułamek sekundy później nad głową Kapelana przeleciał fioletowy strumień lasera zwęglając za nim ziemię.

Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.