FANDOM


Przestrzeń międzygwiezdna, Segmentum Pacificus

Imperialny krążownik mknął nieprzerwanie przez pustkę kosmosu. Jego kapitan - lekko posiwiały już Garrett Harlan - siedział na swoim tronie na mostku. W jednej jego dłoni spoczywał kielich pełen machariańskiego wina, którego butelka spoczywała obok tronu. Z kolei jego druga, mechaniczna dłoń bawiła się sztyletem. Sam Garrett patrzył przed siebie lekko uśmiechnięty i jakby zamyślony. Za dwa lata będzie świętował dziesięciolecie otrzymania Listu Kaperskiego. Był wolny. Nie podlegał już nikomu poza samym sobą. Teraz to inni podlegali jemu. Podobała mu się ta zmiana...

A jednak wciąż czuł się niespełniony. Pragnął czegoś więcej. Pragnął, by jego nazwisko odbiło się echem w całym Imperium. W jednej chwili wypił alkohol z kielicha, schował sztylet i wstał, podchodząc do barierki.

- Ustawić kurs na Hydraphur! - polecił załodze. Ci natychmiast zareagowali i tak jak kazał ich kapitan, ustawili kurs. Po kilku chwilach krążownik wchodził już do Immaterium. Garrett wrócił na swoje miejsce na tronie i tak przeczekał całą podróż. Oczywiście z winem w dłoni, by złagodzić ból głowy. Zaraz potem zastękał z bólu, słysząc miliardy głosów dookoła. Jakby cała Spacznia skupiona była wokół niego. Takie rzeczy odczuwał za każdym razem, gdy wchodził do Immaterium...


Orbita Hydraphur, Segmentum Pacificus

Stocznie nad Hydraphurem jak zwykle zajęte były tym, co zawsze - zwiększaniem liczby okrętów ku czci Imperatora i Boga Maszyny. Standard.

Nagle z Osnowy wyłonił się okręt klasy Dyktator. Wiekowy. Natychmiast zwrócił uwagę służb bezpieczeństwa.

- Tu kontrola lotów Hydraphuru. Podaj swoje dane. - odezwał się jeden z żołnierzy. Natychmiast otrzymał odpowiedź:

- Tutaj kapitan Garrett Harlan z krążownika Dłoń Wojny. Proszę o pozwolenie na dokowanie. Musimy dokonać gruntownych napraw i uzupełnić zapasy. I zameldować się do Administratum.

- Macie pozwolenie na dokowanie. Witamy na Hydraphurze. Ku chwale Imperatora!

- Uh-huh.


Dwie godziny później

- Potrzebujemy floty. I przede wszystkim załogi... - myślał na głos Harlan. Wpatrywał się przy tym uważnie w jakiś daleki punkt za oknem. Na jego kolanach spoczywała otwarta księga.

- Sir, jeśli wolno mi spytać…

- Pytaj śmiało. - odpowiedział Nawigatorowi. Wysoki, zakapturzony mężczyzna zbliżył się do swojego kapitana.

- Co pan planuje, sir?

- Co planuję... Powiedz mi, proszę: znasz historię Mistrza Wojny Machariusa? - zapytał tajemniczo Garrett.

- Uh, tak sir, ale co to ma do rzeczy? - Nawigator wyglądał i brzmiał na wyraźnie zaintrygowanego słowami kapitana. Ten jednak puścił jego pytanie mimo uszu.

- Opowiedz mi o nim.

- Cóż... Poprowadził siedmioletnią Krucjatę, lecz z uwagi na to, że znajdował się na samej granicy Astronomicanu, musiał ją przerwać i wrócić. Tylko nie wiem, co to ma do… - I nagle trybiki w umyśle Nawigatora zaczęły pracować na pełnych obrotach, a na jego twarzy pojawił się niepokój. - Sir, chyba nie chcesz tego powtórzyć? To niemożliwe!

- To samo mówiła załoga Machariusa. Ale ja nie jestem Machariusem.

- Z całym szacunkiem, kapitanie, jak my, Nawigatorzy, mielibyśmy wykonywać swoje zadanie bez światła Astronomicanu?

- Z całym szacunkiem, Ursusie, jak nasi przodkowie nawigowali statki podczas Gwiezdnego Exodusu? - odpowiedział pytaniem na pytanie Garrett. - Zdamy się na łaskę losu.

- Mam złe przeczucia co do tego… - powiedział do siebie Nawigator, wracając na swoje stanowisko. Znał Harlana już jakiś czas, ale ze wszystkich szalonych planów, na jakie ten wpadł, wyjście poza Astronomican było dotychczas najbardziej szalonym ze wszystkich… Czas pokaże, czy niebezpieczna pewność siebie Garretta pozbawi życia jego i załogi...

Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.