FANDOM


Tego czegoś nie było można nawet nazwać wojną. To było zwykłe oczyszczenie. Oczyszczenie… Jak ładnie to brzmi. W tym przypadku nawet totalna rzeź była by zbyt łagodnym określeniem na to co miało właśnie miejsce. Sierżant Willson miał doskonały widok na płonące miasto. Regiment artyleryjski do którego należał rozłożył sprzęt na wzgórzu około dziesięciu kilometrów od pierwszych zabudowań. To nie tak miało wyglądać… Mieliśmy prowadzić oblężenie , wyplenić heretyków i uratować wiernych podanych imperator. Lecz wtedy przybyły one… Pieprzone siostry bitwy. Uznały jak zwykle  nieomylnie wszystkich w mieście za heretyków!  Zrobiły więc to do czego zostały stworzone. Rozpoczęły krwawy marsz przez miasto. Starcy , kobiety , dzieci… To nie miało dla nich znaczenia. Cholerne fanatyczki wymordowały nawet wierne i wciąż broniące się w centrum miasta odziały milicji. A potem wszystko podpaliły… Tfu

Popatrzył na swoich kolegów. Wiedział że czuli to samo co on. Jednak nikt nie mógł powiedzieć nic na ten temat na głos. Ludzie którzy mówili głośno to co myślą znikali i nigdy nie wracali. Ale to wszystko tak naprawdę nie miało  znaczenia. Znaczenie natomiast miał nasz kapitan z… O kurwa… Przy kapitanie był komisarz całego regimentu.

- Mamy nowe rozkazy. Wszyscy do maszyn.- Krzyknął kapitan drżącym , wręcz piskliwym  głosem. Nic dziwnego że się boi. W hierarchii komisarz był wyżej nawet od pułkownika. A kto tam był wyżej od pułkownika to chuj już go wie.  Teraz najważniejsze to nikomu się nie narazić…

- Max , Artur , Anna ruszcie dupy i wskakujcie do Betty. Spojrzał na swoich ludzi sprawnie wykonujących niezbyt regulaminowy rozkaz. Anna kieruje , Max ładuje  ,  Artur strzela , a ja dowodzę… Po niespełna dziesięciu sekundach wszyscy byli na pozycjach.

- Bateria pierwsza , druga oraz trzecia mają zwrócić się w kierunku sektora beta – zabrzmiał rozkaz w radiu.  

- Przecież to praktycznie za nami. Sierżancie wiesz co się dzieje ? – spytał Max podenerwowanym głosem.

- Tyle samo co ty , czyli gówno , a teraz się zamknij i wykonuj rozkazy.  Odwrócenie kilku baterii od teoretycznie nadal wrogie miasta było złamaniem wszelkich regulaminów. Dziwne…

- Sierżancie przecież siostry bitwy urządziły sobie tymczasową bazę gdzieś w tamtym kierunku. – powiedziała Anna.

- Jesteś pew…

Cichy szmer pojawił się z znikąd. Chyba tylko Artur oprócz Willsona to zauważył. Jednak chłopak nie wiedział co to oznacza. Rozglądał się jedynie w poszukiwaniu tajemniczego dźwięku. Willson z kolei już je wcześniej słyszał. Pociski dalekiego zasięgu. Było jednak już za późno. Basilisk będący na lewo od Betty eksplodował. Później kolejny , kolejny i jeszcze kolejny. Lecz Willson tego już nie widział. Zdążył jedynie zrzucić  z maszyny Artura nim z niej spadł. Chwile później Betty wybuchła… 

Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.