FANDOM


Stolica, Państwo Oświeconych, Pajęczy Tratk, M41

Leman klęczał przy swoim bracie, nie zwracając kompletnie uwagi na wydarzenia które dzieją się za nim. Mimo wszystko, Khan był jego bratem i wypadałoby jakoś uhonorować jego ciało. Russ pomyślał, że może zabrałby część jego zbroi i zaniósłby ją na Chogoris, jednak gdy dotknął pancerza, Jaghatai się poruszył.

- Bracie! Żyjesz!- powiedział Leman Russ

Jaghatai próbował odpowiedzieć, ale miał zmasakrowane gardło.

- Organ Larrmana zatrzymał krwawienie, ale twoje gardło nadal jest... Jak to się stało? Jakim cudem, po tym wszystkim co razem przeszliśmy, brat ponownie stanął przeciwko bratu?- Leman złapał Khana za głowę- Odpowiadaj!

Khan nie poruszał się i nic nie mówił, patrząc tylko na swojego brata niezrozumiałym spojrzeniem. Chwilę to trwało ale Jaghatai w końcu otworzył usta.

- Le...man- Jaghatai wydobywał z siebie chrapliwe półsłowa- Bra...cie?

- Nic nie mów. Twoje gardło na pewno się jeszcsze nie zregenerowało.

- Ty... je....je...steś o...sta...tnim. To co wi...działem ja..- Jaghatai przerwał, bo nagle z ust zaczeła mu znowu obficie lecieć krew

- Powiedziałem zamknij się! Nie przeżyjesz jeśli będziesz tak się nadwyrężał!

- Im... perium umie...ra. Nie...pozwól...ja nie- gardło Khana nie wytrzymało i z ust byłego Prymarchy Bialych Szram znów zacząła wylewać się krew. Było jej tyle, że Khan zaczał się ksztusić.

- Ani mie się waż umierać!- powiedział Leman Russ, a łzy zaczeły napływać mu do oczu- Nie tutaj, nie w taki sposób!

Khan stracił zbyt wiele krwi, nie mógł też oddychać. Położył się na ziemi a jego oczy zaczeły się zamykać.

- Nie! Nie waż się zamykać oczu! Khan!!

Nagle siła pobliskiego wybuchu przewróciła Lemana Russa oraz ciało Jaghataia Khana.

- Pani!!

Krzyk Rias zmobilizował wszystkich do szybkiego podniesienia się. Tahril patrzył na miejsce w które wystrzelił promień z Kostura Nekrona. Leżało tam zniszczone ciało z Żywego Metalu, wyglądające jak stara skóra węża. Rias wstała i rozglądała się na wszystkie strony, poszukijąc Lelith Hesperax.

- Nie! Niemożliwe!- krzykneła Rias, padając na kolana.

- Skończ się drzeć, ludzki szczeniaku!- powiedział głos wydobywający się zza pobliskich gruzów. Tahril rozpoznał w nim głos Drazhara

Zza gruzów, stworzonych przez niedawną ekspolzję wyszedł Mistrz Ostrzy, trzymający w swoich rękach Mistrzynię Aren.

- Zdążyłem doskoczyć i ją zabrać nim w C'tana trafił ten pieprzony promień- powiedział spokojnie Drazhar.

- Nim trafil promień?-pomyślał Tahril- Jak szybki jest ten gość!?

Rias o to nie dbała. Podbiegła najszybcie jak mogła w stronę swojej pani wylewając łzy z oczu. Lelith wygrzebała sie z "objęć", Drazhar, podeszła do Rias i szepneła niewolnicy pare słów.

- Wiem, Pani.- powiedziała Rias, wciąż łkając ze szczęścia- Jestem po prostu... zbyt szczęśliwa.

Mistrzyni Aren podeszła następnie do Tahrila, wyciągneła zza pleców Durandala i oddała go właścicielowi.

- Hej partnerze!- powiedział Durandal, gdy tylko Tahril ujął go w swojej dłoni- Nie uwierzysz gdzie ta słodziutka trzyma broń! Podpowiem ci: jej strój nie ma kieszeni!

- Jasne, jasne.- odpowiedział Tahril, przyglądając się Drazharowi- Jak wrócimy to wszystko mi opowiesz.

Po Drazharze było widać, że jest wyczerpany. Gdy usiadł na ziemi, Tahril zobaczył, że cała dolna część jego pancerza dymi.

- Trochę mnie trafił podmuch.- powiedział Drazhar- Chyba się starzeje.

Nagle wokół miejsca gdzie leżały pozostałości po Cegorachu, pojawiło się wiele latających i świecących kul energii. Karador szybko wyjął małą kwadratową kostkę i skierował ją w stronę kul. Urządzenie Nekrona wytworzyło portal, ktory wciągał kule energii.

- To pozostałości po Cegorachu.- powiedział Karador- Nim kawałki C'tana zamienia się w Odłamki, przybierają formę takich kul energii. Od teraz Ostatni będzie własnością Dynastii Nekbekth.

- Cokolwiek.- powiedział Drazhar- Ty i Wilczy Fetyszysta możecie tu sobie siedzieć do woli, ale my musimy spadać.

- Powinno być raczej odwrotnie- powiedział Leman Russ, który dopiero do nich przyszedł- Mówiłeś mi że ten wasz Lord Vect wysyła tutaj wojska. Skąd więc ten pośpiech?

Karadora nie interesowały sprzeczki jego "towarzyszy" i skupił się na wciągnięciu kawałków Cegoracha. Jednak kule energii nagle przestały ulegać sile Labiryntu Hipersześciennego i uciekać od Nekrona. Zaczeły nawet się łączyć i ku przerażeniu wszystkich, przybierac dobrze znaną im formę.

- To jeszcze nie koniec, śmiecie!- zakrzyknął dobrze wszystkim znany głos, wydobywający się z łączących się kawałków.

Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.