FANDOM


Pałac Asdrubaela Vecta, Commorragh

Asdrubael wszedł do sali wraz z tymi, których wysłał na Polowanie n aWielkiego Uciekiniera. Trzymał w swojej prawej ręce biały Kamień Dusz a jego twarz była wykrzywiona w triumfalnym uśmiechu.

- Witaj Najwyższy Władco Mrocznego Miasta.- powiedział Nyos

- A no fakt, nadal tutaj jesteś.- powiedział Asdrubael- Drazhar, załatw to.

W mgnieniu oka Inkub Vecta znalazł się tuż przy Nyosie. Jednym cięciem ostrza poderżnął mu gardło, po czym siarczystym kopniakiem w splot słoneczny wykopal go przez ogromne okono z Pałacu. Gdy ciało Nyosa znalazło sie na ziemi eksplodowało.

- Miał w zbroi ładunek wybuchowy.- powiedział Drazhar- Drugi jest w twoim tronie, Lordzie Vect. Zapchał też muszlę klozetową.

- To jest po prostu wredne.- powiedział Vect- Ale twoje zdolności znajdowania zagrożeeń dla mojego życia nadal robią wrażenie.

- Przy okazji- powiedział Drazhar pokazując na strażników- tamci dwaj to zdrajcy.

- Śmierć Vect..- zakrzykneli strażnicy. Nie dokończyli zdania, bowiem ich życie szybko zostało zakończone przez ostrza Lelith i Tahrila

Vect nie zwracał jednak uwagi na to wszystko i gdy tylko Drazhar wyciągnął zapalnik spod jego tronu rozsiadł się wygodnie. W idealnej pozycji by móc patrzeć na swoich rozmówców z góry, tak jak zawsze lubił.

- Zrobimy tak: wy powiecie mi waszą historię a ja wyjaśnie wszelkie niedomówienia.

Najwyższy Archont Kabały Czarnego Serca wysłuchał historii każdego z Mrocznych Eldarów (przy czym za Lelith mówiła Rias) i przetwarzał wszystko co usłyszał. Operacja zrobiła się bardziej skomplikowana niż sądził, ale w sumie nie było tak źle. Najgorsze było to, że Asur i Leman Russ uciekli, choć fakt że Odłamki Cegoracha wpadły w łapy Nekronów też nie był zbyt pocieszający.

- Jak pewnie zdążyliście zauważyć, waszą misją nie było tylko zabicie Wielkiego Uciekiniera.- powiedział Vect- Zacznijmy jednak od początku. Jak pewnie wiecie, mała grupa Kosmicznych Wilków pod dowództwem Lemana Russa przedostała się do Pajęczego Traktu by walczyć z Khanem, przekabaconym przez Cegoracha. Przez tysiąclecia Kosmiczni Marines prowadzili wojnę podjazdową z Oświeconymi, a my wiedzieliśmy tylko tyle, że w tamtym rejonie się coś dzieje. Dopiero po odczytaniu raportów Kabały Jadeitowych Ostrzy z czasów Wojny Pajęczego Traktu, zacząłem podejrzewać że znajduje się tam enklawa Jaghataia. Jednak całość historii: o ukrywającym się tam Cegorachu, o jego planach podboju Galaktyki, o tym że jest C'tanem i o wszystkim innym dowiedziałem się stosunkowo niedawno, gdy złapaliśmy jednego z Wilczych Lordów towarzyszących Russowi do niewoli.

- Opowiedział wszystko?- spytał Tahril

- Jak na spowiedzi. Gdy już się o wszystkim dowiedziałem postanowiłem przedsięwziąć odpowiednie kroki. Początkowo planowałem wysłać tam armię ale po rozmowie z Alternem zdecydowałem, że lepsza będzie mniejsza grupka. Obecny tutaj Homunkulus wiedział dużo jednak nie wszystko. Mimo że oficjalnie waszym jedynym zadaniem było zabicie Khana to ważniejsze były dwie inne rzeczy: zapieczętowanie lub zniszczenie Cegoracha i wypłoszenie El'uriaqa. Ten opętany szczur siedzi teraz w lochach Uriena mówiąc tak na marginesie.

- Dlaczego nie opowiedziałeś nam o całym planie, Lordzie Vect?- spytał Tahril

- Zbyt wielka wiedza byłaby dla was niebezpieczna.- skwitował Vect

- Skąd pewność że zapieczętujemy Cegoracha?

- Tak naprawdę wystarczyłoby, byście go przetrzymali w Stolicy na dość długo. "Wiatr Lamętu" rozerwał by jego jestectwo na tak wiele kawałków, że nie było by z czego tworzyć Odłamków. Na szczęście mieliście Kamień Dusz, a to idealna rzecz do zapieczętowania tego gnojka. W ten sposób zyskaliśmy coś, co pozwolę sobię nazwać Kamieniem Mrocznego Miasta.

Lelith szepneła Rias kilka słów do ucha.

- Po co ci ten Kamień, Lordzie?- spytała dziewczyna

- Świetne pytanie, moja droga!- powiedział Vect- Niewykluczone ze słyszeliście o buncie Arelkinów. Jako wojownicy Śmiejącego Się, byli mu posłuszni i na jego rozkaz uwięzili Rady Proroków większości Światostatków. Miał to być pierwszy krok do kampanii, w wyniku której Cegorach miałby zająć Galaktykę. Abstrachując od tego, czy by mu się to udało, nie ma wątpliwości że nasi kuzyni ze Światostatków mieliby jeszcze większy problem z przetrwaniem. Jednak nie wszyscy Arelkini pozostali posłuszni woli Cegoracha. Paru zdołało się mu sprzeciwić i zgromadzić w Czarnej Bibliotece. Wtedy C'tan rozkazał wiernym sobie oddziałom ją zdobyć i wybić zdrajców. Wysłałem tam jednak wojska pod dowództwem Ma'overa i Aura Makube, by wsparły sprzeciwiających się woli Cegoracha. Z tego co się dowiedziałem, po zapieczętowaniu C'tana, lojalni mu Arelkini zwyczajnie padli martwi, więc zarówno Biblioteka jak i Światostatki są bezpieczne.

- To nadal nie jest odpowiedź na pytanie.

- Dusze wszystkich Arelkinów, lojalnych czy nie, młodych czy starych, należą do Cegoracha. Po śmierci przed Slaaneshem chroni ich jego aura. Teraz, gdy zapieczętowany został w Kamieniu Dusz i poddany "Wiatrowi Lamętu", jego esencja oraz dusze tysięcy Eldarów scaliły się ze sobą, niszcząc się wzajemnie i pozostawiając tylko martwą strefę, wypełnioną aurą Cegoracha. Mówiąc prościej: ten Kamień Duszy niczym nie różni się od innych, poza tym że dusze wszystkich Arelkinów "automatycznie" przeniosą się tam po śmierci.

- Pogmatwane.- powiedział Tahril

- Jednakże wnioski są proste.- powiedział Altern- Wysyłając nas na misję, za jednym zamachem pozbyłeś się zarówno Khana i Cegoracha jak i El'uriaqa. Poza tym Eldarzy winni ci są wdzięczność (co nie znaczy że ją okażą) nie mówiąc już o Arelkinach. W swoich rękach trzymasz ich przyszłość, którą możesz w dowolnej chwili zniszczyć.

- Dzięki informacjom od demona, który opętał El'uriaqa, moje wojska niszczą właśnie ostatnie stanowiska oporu wobec mojej władzy.- powiedział Vect- Mrocznoeldarskie siły znajdują się przy Czarnej Bibliotece, niszcząc niedobitki Oświeconych. Wchodzimy w 42 milenium potężniejsi niż kiedykolwiek.

Gdy Vect skończył wyjaśnianie sytuacji i zapłacił swoim poddanym za świetnie wykonane zadanie, kazał wszystkim wyjść. Wszystkim, poza Drazharem i Tahrilem.

- Czy jestem ci jeszcze do czegoś potrzebny, Lordzie Vect?- spytał Tahril

- O wielu rzeczach wam nie powiedziałem i parę razy nagiołem prawdę.- powiedział Vect- Ale to teraz nieważne. Chce ci powiedzieć, że nie wszystko poszło perfekcyjnie.

- Chodzi o Russa?

- Tak. Zaniepokoiło mnie to co powiedział Cegorach. Jeśli Khan obudził w Lemanie Russie uśpione geny Imperatora Ludzkości to Wilczy Prymarcha może niedługo stać się tak potężny, jak jego ojciec. Albo nawet potężniejszy.

- Po co mi o tym mówisz?

- Mam wielkie plany na przyszłość, Tahril. Plany dla całej naszej rasy i aby je zrealizować potrzebuję w Kabale Czarnego Serca kogoś takiego jak ty.

- Lordzie Vect... Chyba nie masz na myśli...

- Dokładnie. Tahrilu, składam ci propozycję zostanie jednym z Archontów Kabały Czarnego Serca i moją prawą ręką.

Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.